ławka ogrodowa z daszkiem

Angielskie centrum ogrodnicze

W połowie czerwca zrealizowałam jedno ze swoich ogromnych marzeń, była to wycieczka i zwiedzanie ogrodów Angielskich.

W kolejnych artykułach postaram się przekazać wiedzę i przepiękne zdjęcia zdobyte podczas tej niesamowitej kilkudniowej wyprawy.

Pierwszym punktem po przybyciu do wielkiej Brytanii była wizyta w  typowym Angielskim centrum ogrodniczym Harstone Garden Centre w hrabstwie Northamptonshire. Wybór pierwszego punktu wycieczki okazał się prozaiczny, po prostu dzisiejszy ogród do zwiedzenia w Anglii otwarty będzie dopiero od południa.

 

Pogoda sprzyjała, chociaż samo centrum było częściowo zadaszone, można było zjeść coś na ciepło wypić kawę czy sławną herbatę. Osobiście skupiłam się bardziej na oglądaniu towaru jaki miał do zaoferowania sklep. Podobnie jak w Polsce wybór był ogromny począwszy od nawozów, artykułów typowo ogrodniczych , jak grabie, szpadle, altany, materiały na podniesione rabaty, fontanny, materiały do budowy ścieżek, tarasów, poprzez, róże Austina, różne ciekawe okazy drzew i krzewów. Co mnie najbardziej zaciekawiło to żurawki zapakowane i sprzedawane w sześciopakach zupełnie w takich samych jak u nas pelargonie. Podobnie sprawa przedstawiała się z roślinami typowo warzywnymi do małych ogródków czy do amatorskiej uprawy w skrzyniach. Ciekawy pomysł, nigdy nie widziałam w naszym kraju podobnego rozwiązania. Można by było zainteresować sprzedawców, po co kupować i wysiewać całą paczkę nasion, jak można nabyć podrośnięte już warzywa i w odpowiednim czasie wysadzić je do ogrodu. Bez pilnowania terminów, przerywania zbyt gęsto posianych roślin. Najczęściej były to buraki, kapusta, marchew, pietruszka.

Bardzo spodobały mi się kompozycje z ziół posadzone razem.

Zauważyłam, że niektórzy mieli plan zakupów roślin. Pewnie i ja bym poszła tą drogą, gdyby nie moja osoba towarzysząca i rozsądek. Przerażał mnie dwugodzinny lot z roślinami w walizce. Dlatego też kwiaty czy drzewa, które bardzo mi się spodobały postanowiłam sprawdzać w rodzimych szkółkach i okazało się, że z nabyciem ich w Polsce nie ma żadnych problemów.

W samym centrum ogrodniczym zauroczyły mnie narzędzia ogrodnicze, naprawdę ładne i z wytrzymałych materiałów, ślicznie opakowane nadające się nawet na prezent dla każdego ogrodnika. Koniecznie chciałam kupić takie cuda, ale mąż skutecznie mnie przed tym powstrzymał. Przecież na pokład samolotu niw można wnosić ostrych przedmiotów! A ja tu planuję wyskoczyć z ładnym sekatorem, małymi grabkami czy nożycami. Temat podobnych zakupów został odłożony na wielkie nigdy. Szkoda.

Spodobały mi się nasiona ciekawych odmian kwiatów, których próżno szukać w naszym sklepie ogrodniczym. Na przykład kosmos o nietypowych kolorowych kwiatach czy o zgrozo, drzewo które chciałabym mieć u siebie w ogrodzie! Ale przecież nie zabiorę drzewa do samolotu!

Ciekawym rozwiązaniem okazał się sposób sprzedaży narybku w specjalnie wydzielonych akwariach. W każdej z wielu przegród były oddzielone przeróżne odmiany ryb, od zwykłych stawowych po różnokolorowe karpie koi. Uroczy widok.

Oglądanie tych ciekawostek w tym niezwykle interesującym Angielskim centrum ogrodniczym, tak mnie pochłonęło, że nie zauważyłam jak szybko czas wolny minął. Niezwłocznie zebraliśmy wszędobylskich turystów – ogrodników i wyruszyliśmy do kolejnego punktu naszej wycieczki. Wkrótce część dalsza nastąpi.

Zapraszam do galerii poniżej możesz zobaczyć pozostałe zdjęcia z Angielskiego centrum ogrodniczego.

 

 

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz